Spadek? Nie, to wyrok! Kobieta od trzynastu lat płaci za błąd sądu.

Historia Pani Moniki to opowieść o bezradności wobec pomyłki sądu, która zapoczątkowała kilkunastoletnią przeprawę przez instytucje. Perspektywa zakończenia tego urzędniczego koszmaru z miesiąca na miesiąc się oddala.
Wszystko zaczęło się w 2013 roku od śmierci wujka Pani Moniki, który pozostawił rodzinie mieszkanie. Od początku go nie chciała. Wiedziała o problemach finansowych wujka. Postanowiła, że odrzuci spadek. Akt notarialny trafił do Sądu Rejonowego w Legionowie na czas, kobieta stawiła się na rozprawie i potwierdziła odrzucenie. Sprawa – jak wówczas sądziła – została zamknięta.
Wiosną 2015 roku pani Monika otrzymała list, który wydał jej się absurdalny, jednak okazało się, że zmieni jej życie w piekło. Było to wezwanie z Urzędu Miasta Legionowa aby uzupełnić informacje dotyczące posiadanego przez nią lokalu. W ten sposób Pani Monika dowiedziała się, że sąd zgubił jej oświadczenie i przyznał jej udział mieszkaniu, którego nigdy nie chciała.
- „Nasuwa mi się pytanie, dlaczego to ja – osoba, która wszystko zrobiła zgodnie z prawem, w odpowiednim czasie się zrzekła – muszę udowadniać sądowi, że to zrobiłam, a on popełnił błąd?” – tłumaczy pani Monika.
Kolejne lata to – jak twierdzi – próby „dogadania się" z lokatorami i szukanie sposobu na rozwiązanie sytuacji, w jaką została wplątana nie ze swojej winy.
Żona wujka i jej wnuk, którzy zamieszkują lokal, zadłużają go. Pani Monika nie posiada kluczy, nie użytkuje mieszkania, nie czerpie z niego korzyści. Mimo, że formalnie ma do tego prawo.
Lokatorzy od lat nie płacą rachunków jednak to Pani Monika jest jedyną osobą, od której egzekwowane są należności za całą nieruchomość – blokady kont, zajęcia komornicze, wezwania do zapłaty podatków spadają na nią, choć posiada jedną szóstą udziałów. Oni pozostają nietknięci.
- „W tej chwili prowadzonych jest wiele postępowań egzekucyjnych przeciwko temu dłużnikowi i w związku z licznymi skargami na czynności komornika licytacja nieruchomości nie może jeszcze zostać wyznaczona" – mówi Piotr Małecki, rzecznik Izby Komorniczej.
Nie chodzi o kilka postępowań – jest ich kilkadziesiąt. W 2022 roku pani Monika wystąpiła z wnioskiem o zniesienie współwłasności. Sprawa ciągnie się do dziś – termin za terminem, zmiana sędziego, protokoły, wezwania. W międzyczasie żona zmarłego wujka przekazuje swój udział wnuczkowi, mimo toczących się kilkunastu postępowań sądowych.
Rzecznik Praw Obywatelskich potwierdza w piśmie z 2022 roku, że sąd popełnił błąd. Stwierdzenie to jednak nie przynosi Pani Monice ulgi i nie posuwa sprawy do przodu. Ewentualne uchylenie postanowienia mogłoby źle skończyć się dla dzieci pani Moniki, które odziedziczyłyby spadek z długami. To, że kobieta posiadała zgodę sądu na rozporządzanie majątkiem małoletnich, nie zmienia sytuacji.
Czy polskie prawo jest bezsilne wobec osób wykorzystujących kruczki prawne? Historia z Legionowa sugeruje, że tak. Pani Monika próbuje mediacji – bez efektu. Próbuje sprzedaży – bezskutecznie. Próbuje uzyskać klucze do części nieruchomości w celu wynajmu – nie udaje się. W międzyczasie płaci – za siebie, za innych, za błędy instytucji.
O tym problemie w programie „Państwo w Państwie" rozmawiać będzie Przemysław Talkowski z zaproszonymi do studia gośćmi w najbliższą niedzielę o godz. 19:30 na antenie Telewizji Polsat. Reportaż Jakuba Dybka

Przemysław Talkowski
prowadzący

