Młody kierowca kontra policja. Czy tak to powinno wyglądać?

Życie Dominika Dołoszyńskiego nie różniło się mocno od jego rówieśników. Pech chciał, że trafił na policyjny patrol, gdy wracał do domu swoim Fiatem Pandą.
Wzgórze Ryszarda w Bolkowie. Radiowóz blokuje drogę. Policjanci otwierają drzwi samochodu kierowanego przez Dominika, wyrywają telefon chłopaka, który chce zarejestrować interwencję. Przyduszają 19-latka, pryskają gazem. Przypadkowi ludzie, którzy są świadkami zdarzenia, nie wierzą własnym oczom.
- Stałem naprzeciwko jak ten policjant go dusił i ten młody chłopak gdzieś zaczął odpływać – mówi Pan Sławomir, bezpośredni świadek zdarzenia.
Dominik zemdlał. Mężczyzna obserwujący zajście zadzwonił pod numer 112. Usłyszał, że może złożyć skargę na komendzie. Pierwotny powód interwencji? Rzekome przekroczenie prędkości - ponad 100 km/h w terenie zabudowanym – choć na to brak dowodów.
- Nie ma fizycznej możliwości, żeby na takim krótkim odcinku mógł się tak rozpędzić. - ocenia mec. Marcin Magiera, pełnomocnik Dominika Dołoszyńskiego.
Kiedy argument dotyczący prędkości przestał być przekonujący, pojawiło się podejrzenie jazdy pod wpływem alkoholu. Potem narkotyki, ale - jak podkreśla sam Dominik - nie poproszono go o żaden test.
- Wiesz, że w szpitalu ci pobiorą krew? I będziesz siedział - straszył go jeden z policjantów.
Jan „Majami" Fabiańczyk, były oficer policji, konstatuje.
- Nikt nie wydał mu polecenia. Proszę odejść od auta, proszę skierować się z nami do radiowozu, proszę okazać dokument tożsamości. Tego tu nie słyszę. – podkreśla.
W karetce pogotowia, po tym jak Dominik stracił przytomność od ucisku na szyję i gazu pieprzowego, pojawia się nieumundurowany funkcjonariusz policji kryminalnej. Chce wręczyć mandat. Nie poucza chłopaka o prawie do odmowy. Nie pyta o okoliczności zatrzymania.
Wylegitymowanych świadków zdarzenia nikt nie przesłuchał. Pojawiła się za to policyjna notatka urzędowa z „rozpytania" pewnego mieszkańca, który miał zeznać, że słyszał wulgaryzmy skierowane pod adresem policjantów i słyszał ich polecenia.
Kiedy rzeczony mieszkaniec pojawił się na sali sądowej i odczytano mu notatkę, zareagował ze zdumieniem.
- To jakieś bzdury, bo ja tak nie mówiłem - stwierdził.
- Skończmy z tymi absurdami, z pompowaniem tego balonika bo to się może naprawdę źle skończyć. Mieliśmy już takie przykłady, że ta walka policjanta z obywatelem czasami kończyła się bardzo źle. - apeluje Fabiańczyk
Dziś Dominik Dołoszyński ma za sobą trzy postępowania policji, w tym: umorzone postępowanie za palenie e-papierosa na stacji paliw czy wniosek o mandat za przejście przez ulicę w miejscu niewyznaczonym, gdy szedł na przesłuchanie do budynku komendy policji w Bolkowie. Co ciekawe, zgłoszony mailowo przez niejakiego Kamila12376 z imienia i nazwiska, z wyraźną prośbą o zabezpieczenie monitoringu.
Jak potoczą się losy Dominika? Czy ktoś panuje nad tym, co dzieje się na komisariacie w Bolkowie? Nad stanem służb mundurowych i paśmie dziwnych zdarzeń dookoła bohatera tego odcinka, już w najbliższą niedzielę o godz. 19:30 porozmawia Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi gośćmi. Włączcie program „Państwo w Państwie”. Reportaż Leszka Dawidowicza

Leszek Dawidowicz
reporter

