Gangi przejmują miasta? Uwięziona 19-latka: „Mieli nasze paszporty i grozili zabójstwem”

Gangi przejmują miasta? Uwięziona 19-latka: „Mieli nasze paszporty i grozili zabójstwem”

Niewolnicza praca w środku Warszawy? Brzmi niewiarygodnie, ale okazuje się, że to coraz częściej brutalna rzeczywistość naszych ulic. Zorganizowane grupy przestępcze rosną w siłę i trudno dłużej udawać, że problem nie dotyka naszego społeczeństwa.

Mieli zdjęcia naszych paszportów. Mówili, że jeśli ktoś spróbuje uciec, znajdą go i zabiją. Twierdzili też, że są w stanie odszukać nasze rodziny. To było straszne, bardzo się bałam – wspomina 19-letnia Anastazja, która ledwo uszła z życiem. Najpierw z rąk bandytów, a potem w wyniku wypadku, do jakiego doszło podczas policyjnego konwoju.

Warszawa, dzielnica Ursynów. To tutaj, w sercu jednej z największych stolic Unii Europejskiej, młodzi ludzie byli przetrzymywani w wynajmowanym domu i zmuszani do pracy na rzecz zorganizowanej grupy przestępczej. Historia Anastazji pokazuje, jak grupy przestępcze na terenie Polski poczynają sobie coraz śmielej.

Dziewczyna przeprowadziła się do Warszawy, gdzie szukała lekkiej pracy przy komputerze za pośrednictwem aplikacji Telegram. Udało się. Otrzymała – jak była przekonana – pracę w call center z zakwaterowaniem i cotygodniowym wynagrodzeniem. Na miejscu, w domu na warszawskim Ursynowie, czekało piekło: kilkunastogodzinna harówka dzień po dniu, sprzedaż środków psychoaktywnych, kamery w każdym pomieszczeniu i zakaz wychodzenia bez nadzoru szefa.

Nie mówimy tak dużo o tej przestępczości, ponieważ nie odczuwamy jej społecznie tak, jak w latach 90. Ktoś handluje narkotykami, ale ja ich nie zażywam. Ktoś handluje podrobionymi dokumentami, ale mnie to nie dotyczy. Taki relatywizm powoduje, że te grupy rosną w siłę – jest ich coraz więcej i są coraz lepiej zorganizowane – mówi były oficer policji Jan „Majami” Fabiańczyk.

W tym samym czasie, jak twierdzi inny były funkcjonariusz, Jarosław Pieczonka, jeśli chodzi o rynek narkotykowy, został on w całości przejęty przez Ukraińców.

Kto jest ich naturalnym przeciwnikiem poza policją i służbami? Tu, w Polsce? Nie ma. Nie ma przeciwwagi – komentuje.

Przez trzy tygodnie dziewczyna wraz z grupą kilkunastu innych osób „zatrudnionych” w ten sam sposób jak ona była więziona i zmuszana do nielegalnej pracy. Tylko dzięki temu, że jednej osobie udało się uciec i zawiadomić policję, zatrzymano bandytów. Dla Anastazji widok funkcjonariuszy był chwilą ulgi.

Gdy zobaczyłam policję, byłam przeszczęśliwa, bo myślałam, że mój koszmar się skończył – wspomina.

To jednak nie koniec tej historii. Dziś dziewczyna walczy o zdrowie po wypadku radiowozu, którym była konwojowana. Siedziała w kajdankach, niezapięta pasami. Samochód jechał na sygnale. Policjant nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Doszło do wypadku.

Czuję się źle. Bardzo się boję, że nie będę mogła chodzić. Lekarze nie dają żadnych gwarancji – mówi dziewczyna.

Anastazja chciała normalnie pracować i prowadzić życie takie jak jej rówieśnicy. Problem nie dotyczy wyłącznie obcokrajowców zwabionych ogłoszeniem w komunikatorze. Jeśli zorganizowane, zagraniczne grupy przestępcze przejmują kolejne obszary – od narkotyków, przez fałszowanie dokumentów, po handel bronią – pytanie brzmi: kto i co będzie następne?

Musimy przygotować się na to, że wojna w Ukrainie się skończy. Gdy fala ludzi powojennych do nas dotrze, możemy spodziewać się powrotu realiów lat 90. Myślę, że nie jesteśmy na to przygotowani – komentuje Jan „Majami” Fabiańczyk.

Dziś była to Anastazja. Jutro na jej miejscu może być każda Polka, która odpowie na „atrakcyjną ofertę pracy”. Czy wtedy statystyki znów pokażą, że wszystko jest pod kontrolą?

Na ten temat Przemysław Talkowski porozmawia z zaproszonymi do studia gośćmi w programie „Państwo w Państwie”. Emisja w niedzielę o godz. 19:30 na antenie Polsatu. Reportaż Leszka Dawidowicza.

  • Leszek Dawidowicz

    Leszek Dawidowicz

    reporter

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX