„Córka będzie warzywko”

„Córka będzie warzywko”

Całkowity paraliż. To efekt nieudanego lekarskiego zabiegu. Lekarza skazano. Musi płacić Katarzynie Kozdój comiesięczną rentę. Jednak rodzina poszkodowanej kobiety od półtora roku nie może wyegzekwować tych pieniędzy. Zarzuca komornikowi szereg błędów, a jej samej, z powodu zaciągniętych na leczenie kobiety kredytów, grozi eksmisja.

Całkowity paraliż. To efekt nieudanego lekarskiego zabiegu. Lekarza skazano. Musi płacić Katarzynie Kozdój comiesięczną rentę. Jednak rodzina poszkodowanej kobiety od półtora roku nie może wyegzekwować tych pieniędzy. Zarzuca komornikowi szereg błędów, a jej samej, z powodu zaciągniętych na leczenie kobiety kredytów, grozi eksmisja.

 

Katarzyna Kozdój poszła na zabieg do jednej ze szczecińskich prywatnych klinik. Wiesław Sz., lekarz-anestezjolog usypiając kobietę przebił jej tchawicę. Doszło do niedotlenienia mózgu. Mężczyzna zorientował się dopiero po 10 minutach, bo… rozmawiał przez telefon.

 

- „Córka będzie warzywko” powiedział do nas  – mówi opiekujący się całkowicie sparaliżowaną córką Jan Kozdój.

 

Sprawa w sądzie ciągnęła się 8 lat. Lekarz w końcu został skazany. Pani Katarzynie sąd przyznał odszkodowanie i zasądził miesięczną rentę. Jednak lekarz bez przeszkód dalej pracuje w zawodzie, a samorząd lekarski ukarał go jedynie upomnieniem.

 

- Taki to efekt mojej pracy. Tyle się nachodziłem po sądach, żeby otrzymać papiery, które nic nie dają – mówi ojciec Pani Katarzyny - Liczy się tylko ona i ta myśl ciągła, co będzie jak mnie zabraknie? Kto będzie się nią opiekował? – pyta z łzami w oczach.

 

Po wyroku nagle żona lekarza wystąpiła do sądu o alimenty, choć nie wniosła ani o rozwód ani o separację. Sąd przyznał na nią i na dorosłe dzieci od Wiesława Sz.… 19,5 tys. zł. Do tego lekarz ze swoją żoną podpisał umowę o rozdzielności majątkowej i przekazał jej samochody oraz nieruchomości. Wiesław Sz. pracuje w trzech szpitalach. Choć, jak sam deklaruje zarabia 34 tys. zł. miesięcznie, to komornikowi nie udało się ściągnąć ani złotówki z zasądzonej renty dla Pani Katarzyny. Dlaczego? Z pensji najpierw ściąga się alimenty. Dopiero potem inne należności, np. rentę dla poszkodowanej kobiety. Maksymalnie można ściągnąć z pensji… 19,5 tys. zł., czyli dokładnie tyle, ile lekarz oddaje własnej żonie. Dla Katarzyny Kozdój Katarzyny pieniędzy już nie można ściągnąć.

Jej ojciec wyprzedał cały rodzinny majątek. Pozadłużał się w bankach. Wszystko po to, by ratować córkę. Teraz z powodu tych długów rodzinie grozi eksmisja. Mężczyzna ogłosił upadłość, a mieszkanie, które zostało specjalnie przystosowane do potrzeb jego niepełnosprawnej córki, było zabezpieczeniem.

 

- Nieraz nie mieliśmy na chleb. Sprzedawałem, co tylko miałem, żeby mieć na pampersy i inne rzeczy… Płakałem temu lekarzowi w telefon, żeby pomógł i nic – opowiada zrozpaczony ojciec. - Nie jestem kombinatorem. Mnie państwo tak zgnoiło, że ja muszę teraz te długi oddać…

 

Reportaż Agnieszki Zalewskiej.