Potrącił 18-latkę, zignorował wyrok. I prawie uszło mu to na sucho
Łódzki taksówkarz niemal dwukrotnie przekroczył dopuszczalną prędkość. Hamował dopiero wtedy, gdy głowa dziewczyny uderzyła w przednią szybę samochodu. Aleksandra Gzik miała wtedy 18 lat. Trzy dni wcześniej zdała za pierwszym razem egzamin na prawo jazdy.
Dziewczyna wracała od koleżanki. Uczyły się wspólnie do zbliżających się matur. Wchodząc na oznakowane przejście dla pieszych, Aleksandra nie spodziewała się, że uderzy w nią taksówka jadąca z prędkością około 90 km/h. Kiedy funkcjonariusze zapytali Michała P. jakiego koloru był sygnał na skrzyżowaniu, odpowiedział pytaniem: „Czy na tym skrzyżowaniu jest sygnalizacja?".
Kiedy rodzice dotarli do szpitala w którym znalazła się ich córka, usłyszeli, że jej szanse na przeżycie są minimalne.
- Czaszka pękła na miejscu, poza tym miała złamaną miednicę, prawe ramię i obrażenia wewnętrzne - wspomina Aneta Gzik, matka poszkodowanej.
Aleksandra komunikuje się z dziś rodziną wyłącznie mruganiem. Dwa razy - tak, raz - nie. Rozumie pytania, ale nie potrafi ich głośno sformułować. Lubiła podróżować. Teraz wszystko obserwuje z perspektywy wózka.
Po apelacji rodziny, sąd II instancji zasądził m.in. zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych dla Michała P na okres ośmiu lat, trzynaście miesięcy pozbawienia wolności oraz pięćdziesiąt tys. zł nawiązki. Ponadto Michał P. uzyskał zgodę na odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego.
Rodzina Oli podejrzewała, że mężczyzna nadal jeździ samochodem. To nie policji a im udało się zarejestrować nagrania dokumentujące tę sytuację.
- Nie ma odsiadki, nie ma płacenia, zapala mi się lampka, mówię do żony: on jeździ. Nie wierzę w to, że on chodzi piechotą, że on jeździ autobusem czy tramwajem. I nie myliłem się – mówi ojciec potrąconej dziewczyny.
W rozmowie z reporterem gorzkich słów nie szczędzi też emerytowany funkcjonariusz policji.
- Ten pan ma potężną listę wykroczeń w ruchu drogowym, ponad 50 w swojej karierze. Czy rzeczywiście on powinien dalej jeździć po naszych drogach? A obrączka? Gdyby nie rodzina, to pewnie by dalej jeździł – komentuje Wojciech Pasieczny.
- Polski wymiar sprawiedliwości, kodeks karny, nie działa. Chroni sprawcę. A osoby pokrzywdzone są karane – komentuje Mariusz Gzik.
W trakcie realizacji reportażu sąd zdecydował o zmianie sposobu odbywania kary. Zgoda na dozór elektroniczny została cofnięta. Michał P. będzie odbywał resztę kary w warunkach izolacji penitencjarnej.
O tej bulwersującej sprawie Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi do studia gośćmi porozmawia w najbliższą niedzielę o godz. 19:30 w programie „Państwo w Państwie” na antenie Polsatu. Reportaż Leszka Dawidowicza.

Leszek Dawidowicz
reporter

