„Łomiarz" wyszedł na wolność. Biegli twierdzą, że uderzy znowu

Henryk R. to człowiek, którego w Warszawie lat dziewięćdziesiątych znano pod pseudonimem „Łomiarz". Atakował kobiety z zaskoczenia. Uderzał metalową rurką, jak twierdzi prokuratura, kilkadziesiąt razy. Pięć ofiar nie przeżyło. Charakterystyka około trzydziestu ataków pasowała do modus operandi sprawcy. Za pierwszym razem, Henrykowi R. udowodniono tylko jeden napad.

Od kilku tygodni mężczyzna jest wolny. Odsiedział wyrok i chodzi po ulicach. Na nodze ma elektroniczną bransoletkę. Opinie biegłych nie pozostawiają wątpliwości, brzmią jednoznacznie: „Łomiarz" nadal jest niebezpieczny i w każdej chwili może zaatakować. Wobec tego zadajemy pytanie: dlaczego go wypuszczono?

– Myślę, że pytanie brzmi nie czy, tylko kiedy to się wydarzy – odpowiada bez wahania Mikołaj Podracki, autor podcastu Miejsce Zbrodni, stojąc w miejscu, gdzie kiedyś atakował Henryk R.

Z punktu widzenia przepisów prawa mężczyzna odbył wymierzoną karę. Jednak logika, opinie biegłych i doświadczenie podpowiadają, że mężczyzna uderzy ponownie, tak jak wtedy, gdy po pierwszej odsiadce ponownie dopuścił się ataku na bezbronne kobiety. Znaleziono przy nim wycinki z gazet, opisujące jego działalność.

– Pan odbył w całości karę, która została prawomocnie wymierzona. I co do takiej osoby w świetle prawa i sprawiedliwości nie możemy ingerować w żaden sposób – tłumaczy Grzegorz Gała z Sądu Okręgowego w Łodzi.

Po drugiej odsiadce historia się powtórzyła. Dopuścił się kolejnego ataku. Ponownie go osadzono.

Była sąsiadka Henryka R. nie skupia się na filozofii prawa, ale przypomina sobie atmosferę strachu sprzed lat i teraz także czuje, że koszmar powraca.

– No to co? Co mamy zrobić? Jestem za karą śmierci, przykro mi bardzo. To chore, że tacy ludzie po prostu są na wolności – mówi.

O społeczne obawy i strach, jaki padł na opinię publiczną, pytamy także byłego policjanta, Dariusza Janasa.

– Jak głupi są ludzie, którzy pozwalają takiemu typowi egzystować. To jakaś próba: czy on nam zrobi coś jeszcze, czy nie? – komentuje bez złudzeń.

Bransoleta na nodze nie zatrzyma ciosu metalową rurką. Tego możemy być pewni. Ale tego, czy ofiarą Henryka R. padnie kolejna kobieta, już nie. Co, jeżeli ktoś ponownie straci życie? Kto weźmie za to odpowiedzialność? Odpowiedzi na te pytania będziemy szukać w programie „Państwo w Państwie". Telewizja Polsat, godzina 19:30. Reportaż Rafała Zalewskiego.

  • Przemysław Talkowski

    Przemysław Talkowski

    prowadzący

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX